Małe dziecko w samolocie

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Wiele par, w których życiu pojawia się dziecko rezygnuje na jakiś dłuższy czas z podróżowania zagranicę, gdzie w dzisiejszych czasach oczywiście najprościej i najszybciej jest udać się samolotem. Na sam dźwięki takich słów jak „małe dziecko w samolocie” wiele osób reaguje jak najbardziej negatywnie, a para, która wpada na pomysł zabrania swego malucha w podróż samolotem niejednokrotnie znajduje się pod obstrzałem krytyki. Tymczasem jak mawia stare przysłowie – nie taki wcale diabeł straszny jak go malują, a stereotypy związane z powyższym zagadnieniem są od tego, by z nimi walczyć. W pierwszej kolejności wcale nie trzeba przejmować się tym, co myślą lub mówią na ten temat inni, bo ludzie mają generalnie to do siebie, że lubią się wypowiadać na różne tematy, najczęściej rzecz jasna bardzo krytycznie.

Kolejna rzecz to taka, aby wybierać takie kierunki, gdzie podróż nie będzie uciążliwa i długa – na szczęście obecnie nie jest żadnym problemem uzyskanie takich informacji.  Warto zdecydować się na wieczorny lot, albowiem wówczas spore jest prawdopodobieństwo tego, że przez cały lot dziecko będzie spało. Do tego im mniej przesiadek, tym lepiej, najlepszym rozwiązaniem jest lot bezpośredni. Ponadto o kilku sprawach trzeba wiedzieć. Podróż samolotem nie jest możliwa, jeśli dziecko nie ma ukończonego tygodnia. Nie jest również zalecana, jeśli maluch nie ma ukończonych dwóch miesięcy. Tak małe dzieci są wyjątkowo bowiem podatne na różnego rodzaju infekcje, więc podróż może mieć dla nich niezbyt przyjemny finał. Na lotnisku wózek nie jest zdawany jako bagaż, zdaje się go dopiero przy samolocie, gdzie po zakończeniu podróży czeka. Odprawa bagażowa pasażerom z małymi dziećmi przysługuje bez kolejki. W większości przypadków takie osoby również jako pierwsze wchodzą na pokład, co jest bardzo wygodne, ponieważ pozwala uniknąć przepychanek i tym podobne. Dziecko nie mające więcej niż dwóch lat nie jest uprawnione do oddzielnego miejsca, co oznacza, że musi podróżować na kolanach u któregoś z rodziców (lub na zmianę, raz u mamy, raz u taty). Przy starcie samolotu dziecko musi być koniecznie zapięte w pasy, nie ma też takiej opcji, aby wtedy usnęło. Przy starcie dzieci w o wiele większym stopniu niż dorośli są narażeni na zmiany ciśnienia, czego najbardziej charakterystycznym objawem jest zatykanie uszu. Jest to bolesne i nieprzyjemne, ale można temu zapobiec – maluch musi przełykać, więc najlepiej jest podać mu coś do picia. Analogiczna sytuacja ma miejsce przy lądowaniu. Najgorzej znoszą to pociechy mieszczące się w przedziale wiekowym od dwóch do pięciu lat, dzieci młodsze niż dwulatki są na takie historie bardziej odporne. Przy odrobinie szczęścia można liczyć na to, że malec większość lotu smacznie prześpi.

Dość istotnym aspektem podróżowania samolotem z małym dzieckiem jest również i to, aby nie uprzykrzało ono zbyt bardzo podróży innym osobom znajdującym się w samolocie. Różnie to tymczasem z dziećmi bywa i nie da się niestety tego przewidzieć. Pewne zachowania typu ciąganie kogoś za włosy są oczywiście niedopuszczalne, ale nie ma też co robić z siebie męczennika, jeśli dziecko zacznie płakać. Trzeba naturalnie próbować różnych sposobów, aby je uspokoić, ale jeśli to nic nie da, innej rady jak to przeczekać najzwyczajniej w świecie nie ma. Pod pewnymi względami z dziećmi jest tutaj jak z dorosłymi – nie wszystkim odpowiada sytuacja, że znajdują się w samolocie, może to powodować dyskomfort psychiczny, stąd rozmaite reakcje. O ile jednak dorosły potrafi nad nimi zapanować, o tyle dziecko już niekoniecznie.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *